W „Kult: Boskość utracona” otaczający nas świat jest iluzją, niewielką wyspą położoną na oceanie kłamstw, kolorowym muralem na obdrapanej i gnijącej ścianie. Ludzkość jednak tego nie dostrzega, a jej zmysły są otulone przez całun kłamstw.
Nie dostrzegamy otaczającego nas zewsząd zła i zepsucia. Nasze elity są nimi przesiąknięte, zaś ci, którzy wydają się najbardziej prawi, są w rzeczywistości najbardziej   zdeprawowani.
 
Nie widzimy też górujących nad naszym światem cytadel wiecznego Metropolis – jedynego prawdziwego miasta. Staramy się nie zwracać uwagi na to, co dzieje się w ciemnych zaułkach i nie słyszymy przerażającego wołania o pomoc, dobywającego się ze spowitej mrokiem piwnicy, której drzwi prowadzą wprost do bram Piekieł. To, co dzieje się tuż za cienką fasadą rzeczywistości, wydaje się nam czymś bardzo odległym, skutecznie wypieranym przez nasz racjonalny umysł. Nie dostrzegamy krwi i nie czujemy zapachu zwęglonych ciał, złożonych w ofierze starożytnym bóstwom, których imion nikt nie ośmieli się wypowiedzieć. Czasami tylko wydaje nam się, że coś jest nie w porządku – wędrówka szaleńca w metrze wydaje się mieć ukryty cel, a uśmiech prowadzonego przez policjantów przestępcy niesie ze sobą złowrogi  sens.
„Kult: Boskość utracona” to próba ucieczki przed nękającymi bohaterów graczy koszmarami ukazującymi, że otaczająca ich rzeczywistość jest kłamstwem. Próbują oni zachować zdrowe zmysły i przetrwać w konfrontacji ze złem. Próby pozostania przy życiu w śmiertelnie niebezpiecznym świecie, kierują graczy w coraz większe odmęty grozy i szaleństwa oraz konfliktu pomiędzy opuszczonym przez boga niebem i piekłem. „Kult: Boskość utracona” zazwyczaj nie oferuje szczęśliwych zakończeń.

Po więcej informacji zapraszamy na nasze social media: